Zakaz handlu w niedziele – czy Polacy zmienią swoje przyzwyczajenia?

Typowe niedzielne popołudnie dla wielu Polaków kojarzy się z wizytą w centrum handlowym. O tym, że rodacy lubią spędzać czas na zakupach świadczą długie kolejki do kas i przymierzalni, przepełnione parkingi oraz korki tworzące się w okolicach supermarketów. Według badania TNS z ubiegłego roku na zlecenie Konfederacji Lewiatan aż 74% Polaków robi zakupy w niedzielę, a 54% odwiedza sklepy w niedzielę przynajmniej raz w miesiącu. Ta sytuacja może wkrótce ulec zmianie, ponieważ rząd pod silnym naciskiem związków zawodowych pracuje intensywnie nad obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę.

O co chodzi w projekcie?

Zanim rozpocznie się dyskusję nad skutkami ograniczenia handlu w niedzielę warto szczegółowo przyjrzeć się samemu projektowi. Określa on zasady zakazu handlu w placówkach handlowych w niedzielę oraz wigilię Bożego Narodzenia i Wielką Sobotę. Zgodnie z założeniami projektu zakaz będzie obowiązywał we wszystkie niedziele w roku poza siedmioma określonymi przez ustawę (m. in. z zakazu wyłączone są dwie ostatnie niedziele przed Bożym Narodzeniem czy Niedziela Palmowa). Zakaz nie obejmie także aptek, kwiaciarni, kiosków Ruchu, czy stacji paliw spełniających warunki określone w tekście ustawy – dotyczą one głównie wysokości obrotu i/lub powierzchni placówki handlowej. Warto podkreślić, że obecnie obowiązująca ustawa o ograniczeniu handlu w dni świąteczne zakazuje prowadzenia sprzedaży w placówkach handlowych zatrudniających osoby na podstawie umowy o pracę. Obywatelski projekt ustawy jest w tej kwestii bardziej rygorystyczny i obejmuje zakazem także te sklepy, który zatrudniają pracowników na podstawie umowy zlecenia i umowy o dzieło.

Szczególnie kontrowersyjnym elementem projektu ustawy jest wprowadzenie kary ograniczenia lub pozbawienia wolności do lat dwóch za złamanie obowiązującego zakazu. W swojej opinii Rada Ministrów zwróciła uwagę, że zastosowanie tak surowych kar powinno mieć swoje uzasadnienie. Ciężko znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla zamykania kogoś w więzieniu za prowadzenie sprzedaży w niedziele. Przede wszystkim należy pamiętać, że nie jest to ostateczne forma ustawy i jak można wnioskować na podstawie opinii i wypowiedzi członków rządu, zostaną do niej wniesione liczne poprawki.

Kto skorzysta, a kto straci?

Zwolennicy projektu zwracają uwagę, że wprowadzenie ograniczenia handlu w niedziele przyczyni się do wzmocnienia więzi społecznych, szczególnie rodzinnych. Co prawda w zamian za dzień spędzony w pracy w trakcie weekendu pracownik może odebrać dzień wolny w tygodniu, jednak – jak słusznie zauważają zwolennicy projektu- dzień wolny w tygodniu nie może być tak samo efektywnie wykorzystany jak niedziela. Innym beneficjentem wprowadzenia omawianych przepisów w życie są mikroprzedsiębiorstwa, w których właściciel często wykonuje również obowiązki ekspedienta. Zgodnie z projektem ustawy takie sklepy będą mogły być otwarte w niedziele i zapewne będzie to dzień w trakcie którego będą mogły zrekompensować część strat ponoszonych na rzecz supermarketów w pozostałe dni tygodnia. Grupą, która również będzie czerpała korzyści z wprowadzenia ograniczenia handlu w niedzielę będą lokale gastronomiczne. Część osób do tej pory udających się do centrów handlowych zapewne będzie częściej korzystała z usług kawiarni, barów czy restauracji.

Oczywiście wprowadzenie ograniczenia handlu w niedziele będzie miało negatywne konsekwencje dla wysokości przychodów do budżetu z tytułu podatków. Z raportu przygotowanego przez PwC dla Polskiej Rady Centrów Handlowych wynika, że wpływy do budżetu będą średnio niższe o 1,8 mld rocznie. Jest to znaczna kwota i nie pozostanie bez wpływu na sytuację finansów państwa. Wprowadzenie ograniczenia handlu nie pozostanie bez znaczenia dla branży handlowej. Autorzy wcześniej wspomnianego raportu szacują, że nastąpi spadek obrotów w handlu detalicznym o 9,6 mld zł oraz spadek zatrudnienia o ok. 36 tys. miejsc pracy. Innym argumentem podnoszonym przez przeciwników projektu ustawy jest fakt, że przepisy te ograniczają wolność obywateli do wyboru spędzania wolnego czasu. Dodatkowo jest to forma przywileju branżowego, na którą nie mogą liczyć pracownicy restauracji, kin, teatrów czy innych przedsiębiorstw szeroko rozumianej branży rozrywkowej. Naprawdę ciężko znaleźć uzasadnienie dlaczego pracownicy sklepów mają mieć szersze prawa niż np. kelnerzy.

Jak wygląda sytuacja w innych krajach Unii Europejskiej?

Jednym z argumentów wykorzystywanym przez zwolenników ograniczenia handlu w niedziele jest fakt, że tego typu przepisy obowiązują w wielu krajach Europy Zachodniej m. in. w Austrii, Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii. W Niemczech kompetencje dotyczące ustalania czasu otwarcia sklepów przekazane zostały krajom związkowym. W większości landów niedziele pozostały dniami wolnymi od handlu, jednak dopuszczono tzw. niedziele handlowe. Podobnie kwestia uregulowana jest w Austrii, gdzie handel dozwolony jest w niedziele tylko w miejscach turystycznych za zgodą władz lokalnych. Niedziele wolne od handlu występują także w Grecji. Wyjątkiem objęte są sklepy spożywcze, cukiernie, zakłady fotograficzne, kwiaciarnie i antykwariaty, a także stacje benzynowe. W oryginalny sposób kwestię ograniczenia handlu rozwiązała Belgia, gdzie sklepy mogą być otwarte w niedziele pod warunkiem, że sklep będzie zamknięty w inny, dowolnie wybrany dzień tygodnia. Z kolei we Francji zakazane jest prowadzenie handlu w niedziele, ale istnieją liczne odstępstwa od tego zakazu. Sklepy spożywcze mogą być otwarte do godziny 13:00. Z zakazu wyłączone są sklepy ogrodnicze, meblowe i kwiaciarnie. Od 2009 roku przepisy o ograniczeniu handlu nie obowiązują na obszarach turystycznych. Jak widać takie rozwiązania prawne są dość powszechne w Unii Europejskiej, aczkolwiek w każdym kraju istnieje trochę inny system odstępstw od tego zakazu. Warto w tym miejscu wspomnieć także o odmiennym przykładzie jakim są Węgry. Po nieco ponad roku obowiązywania ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele parlament węgierski pod naciskiem opinii społecznej zdecydował się na zniesienie tych przepisów.

Wszystko w rękach rządu

Obecnie obywatelski projekt ustawy znajduje się w rękach rządu. Został on pozytywnie zaopiniowany przez Radę Ministrów, jednakże zgłoszono do niego również wiele uwag, których przyjęcie może skutkować licznymi zmianami w obecnym kształcie projektu. Nie zmienia to faktu, że wprowadzenie ograniczenia handlu w niedziele w dowolnej formie spowoduje bardzo duże zmiany na rynku pracy oraz w sektorze usługowym. Co więcej doprowadzi to do gruntownej zmiany w sposobie spędzania wolnego czasu przez obywateli naszego kraju. I to chyba będzie najważniejszą kwestią, która zdecyduje o tym, czy przepisy te będą obowiązywać w Polsce na dłużej.

About the Author

admin
Redaktor naczelny Monitoringu Makroekonomicznego będący jednocześnie administratorem strony internetowej.

Be the first to comment on "Zakaz handlu w niedziele – czy Polacy zmienią swoje przyzwyczajenia?"

Dodaj komentarz

    Visit Us On FacebookCheck Our Feed