Zachód „Wschodzącego słońca”

Aż do lat 80-tych Japonia była stawiana za wzór rozwoju dla państw zachodnich. Przez ostatnie dwie dekady jednak boryka się ona z nierozwiązanymi problemami ekonomicznymi.

Sytuację w jakiej znalazła się Japonia po 2 wojnie światowej ciężko określić mianem korzystnej. Zniszczone zostały wszystkie główne miasta z wyjątkiem Kioto, wraz z nimi destrukcji uległo większość potencjału przemysłowego kraju. Po raz pierwszy w swojej historii Wyspy Japońskie znalazły się pod okupacją.

Nowa rzeczywistość geopolityczna stanowiła jednak ogromną szansę dla pokonanego kraju. Japonia znalazła się bardzo blisko epicentrum jednego z punktów zapalnych zimnej wojny. W obliczu przetaczającej się przez Azję Wschodnią fali ruchów komunistycznych Stany Zjednoczone nie mogły pozwolić sobie na utratę strategicznie ulokowanej Japonii. Rząd amerykański wyszedł wtedy z założenia, że zamożna Japonia będzie odporniejsza na hasła komunistyczne, a w długim okresie stanie się cennym sojusznikiem w regionie.

Momentem zwrotnym była wojna koreańska. Wojska USA uczyniły z Japonii centrum zaopatrzenia, co pobudziło popyt. Znacząco przyspieszyło to odbudowę kraju oraz doprowadziło do wycofania się okupantów z pierwotnych planów deindustrializacji wysp. W latach 1947-49 produkcja przemysłowa wzrosła z poziomu 31% do 80% przedwojennej wartości.

Możliwy dzięki transferowi technologii ze Stanów wzrost produktywności w połączeniu z masowym napływem ludności wiejskiej do miast znacząco zwiększył potencjał gospodarczy kraju. Powstały w 1952 roku Bank Rozwoju Japonii finansował modernizację gospodarki kredytem długoterminowym przy wsparciu z zapomóg rządowych. Wsparcie państwa było konieczne z racji braku oszczędności prywatnych, a przez to niewielkich prywatnych środków inwestycyjnych . W klasycznej sytuacji tak duże wydatki państwa przy sztucznie niskich stopach procentowych powodują wzrost inflacji, jednakże w przypadku Japonii większość kredytu była szybko wykorzystywana do zwiększenia potencjału produkcyjnego. Dzięki temu w inicjalnej fazie rozwoju udało się uniknąć wzrostu cen.

W latach 50-tych dokonano odejścia od polityki demonopolizacji kraju. Zapoczątkowana na krótko po końcu wojny miała na celu rozbicie dominujących nad przedwojenną gospodarką konglomeratów zaibatsu kontrolujących prawie cały przemysł ciężki czy finansowy. Konieczność szybkiej reindustrializacji oraz zastrzyk rządowego kapitału umotywowały powstanie nowego rodzaju koncernów- keiretsu. Model biznesowy keiretsu zakładał istnienie luźno powiązanych firm skupionych wokół centralnej spółki, zazwyczaj instytucji finansowej tzw. „stałego akcjonariusza” (japoński rynek kapitałowy cechuje się większą stabilnością od np. amerykańskiego). Od połowy dekady Japonia weszła w fazę intensywnego wzrostu gospodarczego napędzanego główne rozrostem największych spółek. Konkurowały one z na rynkach międzynarodowych niskimi cenami możliwymi do uzyskania dzięki płacom realnym w latach 60-tych wynoszących około 25% płac amerykańskich. Znaczącemu wzrostowi kosztów produkcji względem krajów zachodnich przeciwdziałał głównie sztywny kurs jena do dolara na poziomie 360 jenów do 1 dolara.

Lata 70-te radykalnie zmieniły profil gospodarczy Japonii. Wzrost płac wymusił szybką restrukturyzacje przedsiębiorstw i przejście do bardziej zaawansowanych sektorów. Przyjęcie płynnego kursu jena[KG4]  w 1971 roku przyczyniło się do tzw. „endaki” czyli prawie 60% aprecjacji względem dolara do 1980 roku. Po latach dwucyfrowego wzrostu PKB pierwszy kryzys naftowy spowodował krótki okres slumpflacji w 1973 roku. W konsekwencji recesji nastąpiło trwałe spowolnienie gospodarcze. Podpisany ponad dekadę później Plaza Accord zakładający umocnienie głównych walut względem dolara przyspieszył dodatkowo aprecjację jena. Rząd japoński zareagował obniżeniem stóp procentowych o połowę. Następne 5 lat było okresem gwałtownego rozrostu bańki na rynku nieruchomości oraz akcji. Japoński indeks giełdowy – Nikkei wzrósł w tym okresie o prawie 300% przy czym zyski japońskich spółek trwały w stagnacji spowodowanej niezdolnością kadry zarządzającej do dostosowania się do dynamicznie zmieniającego się otoczenia konkurencyjnego. Kultura stabilnego zarządzania stojąca u podstaw rozwoju japońskiego kapitału tym razem stała na drodze do restrukturyzacji.

Po podniesieniu stóp procentowych w 1990 roku bańka pękła. Tak rozpoczęła się tzw. „stracona dekada”. Rząd zareagował na kryzys zasilając gospodarkę pakietami stymulacyjnymi 655 miliardów dolarów, które tylko nie pobudziły gospodarki ale doprowadziły do znaczącego wzrostu zadłużenia publicznego oraz utrwaliły nieefektywną strukturę gospodarki. Po 2000 roku do problemów Japonii dołączyła również deflacja połączona ze stagnacją utrzymująca się z przerwami do dnia dzisiejszego. Obecnie dług państwa wynosi ponad 220% PKB, a kryzys zapoczątkowany prawie 30 lat temu wydaje się nie mieć końca.

Wnioski z kryzysu w Japonii nie zostały wyciągnięte. Podobny błąd został popełniony przez FED w okresie prowadzącym do kryzysu roku 2007 kiedy to niskie stopy procentowe i powstała w ich efekcie bańka na rynku kredytowym stały się bezpośrednią przyczyną kryzysu gospodarczego. Sama Japonia również nie potrafi znaleźć rozwiązania swoich problemów, coraz to nowe próby „ożywienia” gospodarki Japonii zawodzą. Ostatnia z nich znana jako „abeconomics”  od nazwiska premiera Shinzo Abe osiągnęła kilka niewielkich zwycięstw na polu zwiększania przychodów budżetowych jednakże eksperci są sceptyczni wobec jej długookresowego pozytywnego wpływu na gospodarkę. Brakuje również potrzebnych reform strukturalnych oraz przede wszystkim zmian w kulturze zarządzania firmami w Japonii, które stają się coraz słabsze w rywalizacji z chińskimi konkurentami. Wszystko to w kontekście najnowszej historii Japonii pokazuje jak krótka jest droga z rozkwitu do stagnacji oraz jak długa i uporczywa potrafi być droga w drugą stronę.

Karol Czarnecki

 

Be the first to comment on "Zachód „Wschodzącego słońca”"

Dodaj komentarz

    Visit Us On FacebookCheck Our Feed