Rząd zmiany

Włochy są coraz bliższe sformowania rządu po marcowych wyborach, w których żadna siła polityczna nie uzyskała większości miejsc w parlamencie. Ku zaniepokojeniu Unii Europejskiej oraz inwestorów, prawdopodobnie stworzą go dwie populistyczne partie – Ruch Pięciu Gwiazd (M5S) oraz prawicowa Liga. Na czele rządu z trudnym do zrealizowania programem ma stanąć mało znany profesor prawa bez doświadczenia w polityce, za to z wątpliwym CV.

Premier z wzbogaconym życiorysem

Liderzy M5S i Ligi, Luigi Di Maio oraz Matteo Salvini, 21 maja przedstawili prezydentowi, który sam wybiera komu powierzyć misję sformowania rządu, kandydaturę Giuseppe Contego. Jest to profesor prawa z Florencji, który pracował jako prawnik Di Maio, i w zasadzie do tego ograniczała się jego aktywność polityczna. Według jego CV, miał on doskonalić swoją wiedzę prawniczą m.in. na Cambridge, Sorbonie czy Uniwersytecie Nowojorskim. Na tym ostatnim miał przebywać co najmniej miesiąc każdego lata między 2008 a 2012 rokiem. Jak jednak powiedział New York Timesowi rzecznik tej uczelni, Giuseppe Conte nie znajduje się w archiwach uczelni – ani jako student, ani jako pracownik naukowy. Conte mógł co najwyżej przebywać na uniwersytecie na jedno- lub dwudniowych kursach, których uczestniczy nie trafiają do bazy uczelni.

Nie jest to jedyny wątpliwy wpis w życiorysie kandydata na szefa rządu. Twierdzi on również, że był na Cambridge we wrześniu 2001 roku – miesiącu w którym uczelnia zazwyczaj nie prowadzi normalnej działalności. Brytyjski uniwersytet odmówił komentarza, ale nieoficjalne źródła Reutersa potwierdziły, że nie ma śladów wizyty Contego w tym czasie, choć mógł uczestniczyć w kursie zorganizowanym przez inny podmiot. Ponadto Conte miał prowadzić prace związane z prawem w Internationales Kulturinstitut w Wiedniu – podczas gdy jest to szkoła językowa.

Liczy się program partii

To nie wykształcenie przyszłego premiera stanowi jednak problem. W kraju, w którym dług publiczny wynosi 132% PKB, porozumienie koalicyjne zakłada obniżkę podatków i zwiększenie wydatków. Obecnie stawki podatku dochodowego we Włoszech wynoszą od 23% do 43%, a Liga chciała wprowadzenia liniowego podatku na poziomie 15%. W ramach koalicji proponowane progi będą dwa – 15% i 20%, co oznacza kilkadziesiąt miliardów euro mniej wpływów do budżetu.

Z drugiej strony zgodnie z obietnicami M5S w porozumieniu znalazł się zapis o 780 euro miesięcznie poniżej granicy ubóstwa. W zależności od użytego przez rząd progu, kosztować to może od 17 do 30 miliardów euro. Ponadto obie partie chcą zmienić reformę emerytalną z 2011 roku, kiedy podniesiono wiek emerytalny do 67 lat, ograniczono indeksację świadczeń i wprowadzono system oparty na zdefiniowanej składce. Ma obowiązywać zasada, że na emeryturę można przejść gdy suma lat życia oraz lat opłacania składek będzie równa 100. Łącznie propozycje koalicji mogą kosztować nawet 100 miliardów euro.

Równie, jeśli nie bardziej, niebezpieczny jest program w kwestiach europejskich. W ostatecznym porozumieniu nie ma zapisów o tym, że Europejski Bank Centralny ma umorzyć 250 miliardów euro włoskiego długu, czy wprowadzeniu mechanizmów do ewentualnego opuszczenia strefy euro, które znalazły się w jednej z wcześniejszych wersji która wyciekła do mediów. Wciąż jednak obie partie chcą zmian w pakcie stabilności i wzrostu (nakładającym ograniczenia co do długu i deficytu), rewizji zasad jednolitego rynku oraz dostosowania budżetu Unii do tego porozumienia. Ponadto M5S i Liga deklarują sprzeciw wobec tych elementów porozumień handlowych, takich jak CETA, które osłabiają „ochronę obywateli”. W języku populistów może to równie dobrze oznaczać zablokowanie każdej przyszłej umowy o wolnym handlu negocjowanej przez Komisję Europejską.

Omijanie problemów

Choć program koalicyjny porusza też wiele kwestii, od ograniczenia obowiązkowych szczepień, przez „automatyczną i przymusową” relokację uchodźców do innych państw Unii (co raczej nie spodoba się polskiemu rządowi) po zniesienie sankcji nałożonych przez UE na Rosję, trudno znaleźć w nim rozwiązanie najważniejszego problemu trapiącego Włochy. Nie jest nim polityka fiskalna, choć tutaj M5S i Liga mają sporo do zaproponowania, niekoniecznie słusznie.

Jak miesiąc temu w artykule „The Upheaval Italy Needs” opisał Jean Pisani-Ferry, gdyby Francja prowadziła od 1999 roku taką samą politykę fiskalną jak Włochy (tj. miała taki sam bilans pierwotny budżetu), jej dług publiczny nie wynosiłby dziś 97% PKB, lecz 45%. Skąd więc tak duże zadłużenie Włoch? Powodem jest to, że realne PKB Włoch jest dziś równe temu z 2003 roku. Przyrost długu był więc znacznie większy od znikomego wzrostu gospodarczego.

Przez ostatnie dwie dekady produktywność włoskich pracowników spadała w tempie 0,1% rocznie, podczas gdy we Francji rosła o 0,8%. Wśród przyczyn tego stanu rzeczy można wymienić złą alokację środków produkcji (według niektórych badań rozlosowanie ich między firmami zwiększyłoby produktywność o 6%), słaby poziom inwestycji w nowe technologie, oraz złe zarządzanie w rodzinnych, mniejszych firmach i awansowanie pracowników przede wszystkim na podstawie stażu pracy, nie faktycznych umiejętności. Tych problemów nie pokonały poprzednie włoskie rządy – a wydaje się że następny nawet nie będzie próbował.

Be the first to comment on "Rząd zmiany"

Dodaj komentarz

    Visit Us On FacebookCheck Our Feed