Nierówność nierówności nierówna

Czy przyszłość będzie przebiegała pod znakiem egalitaryzmu czy rosnących podziałów? Odpowiedź na pytanie o przyszłość nierówności może leżeć w ich przeszłości.

Analizując gospodarkę pod kątem nierówności większość ekonomistów skupia się jedynie nierównościach dochodowych. Powszechnie znany jest chociażby współczynnik Giniego opisujący nierówności pomiędzy poszczególnymi grupami dochodowymi. Jednakże z takim ujęciem nierówności wiąże się jeden podstawowy problem – nierówności w społeczeństwie nie ograniczają się tylko do dochodu. Samo pojęcie nierówności obejmuje szereg zjawisk dotyczących całego spektrum nauk społecznych. Poza nierównościami materialnymi istnieje szereg niematerialnych aspektów nierówności. Mogłoby się wydawać że będą one bezpośrednio uzależnione od różnic w dochodzie jednakże zarówno współczesna jak i historyczna obserwacja pokazują jednak, że analizując jedynie aspekty materialne nierówności dowiadujemy się o badanym społeczeństwie zaskakująco mało.

Dwa światy

W jaki sposób przetłumaczyć chociażby współczynniki Giniego na wiedze o stratyfikacji społecznej czy sile politycznej danych grup ludności. Doskonałym przykładem jest tu chociaż różnica między krajami rozwiniętymi i tymi uboższymi. Francja i Bangladesz mają względnie podobny współczynnik Giniego oscylujący wokół wartości 0,32. Znając różnice w PKB per capita między nimi można wyciągnąć pochopny wniosek że w obu krajach stosunki między grupami dochodowymi są względnie podobne z tą różnicą że Bangladesz jest od Francji dużo uboższy. Sytuacja jednak nieco się komplikuje kiedy przyjrzy się bliżej realnej sytuacji chociażby pracowników przemysłowych. Tam gdzie prawa pracowników w Bangladeszu już są uregulowane powszechne jest ich nie przestrzeganie, ich zarobki nawet mając na względzie proporcje przeciętnego poziomu zamożności są nie porównywalnie niższe niż analogiczne zarobki ich francuskich odpowiedników, którzy oprócz tego cieszą się dużo krótszym czasem pracy, większym bezpieczeństwem miejsca pracy oraz szeregiem innych nie mniej ważnych praw. Krótko mówiąc podczas pierwszej analizy nie dowiedzieliśmy się o tych dwóch społeczeństwach absolutnie nic co sugerowałoby te „subtelne” różnice.

Egalitarna przeszłość?

Czy można stworzyć miernik lepiej opisujący nierówności niż współczynnik Giniego? Próbę stworzenia lepszej metody analizy nierówności podjęła trójka badaczy: Branko Milanovic, Peter H. Lindert oraz Jeffrey G. Williamson. W swojej pracy „Measuring ancient inequality” oszacowali (z dużym marginesem błędu) PKB per capita oraz indeks Giniego dla gospodarek z przed rewolucji przemysłowej. Ku zaskoczeniu badaczy państwa takie jak imperialny Rzym, Chiny dynastii Qing czy feudalna Anglia powszechnie utożsamiane z niską mobilnością społeczną i silnie zarysowanymi systemami stratyfikacji (a przecież głównie o to w społecznym aspekcie nierówności chodzi) okazują się mieć zaskakująco niskie współczynniki Giniego: Rzym w 14 r.n.e – ok. 0,37, Anglia w 1290 r. – ok. 0,34, Chiny w 1880 r. – ok. 0,22. W dwóch pierwszych przypadkach są to współczynniki porównywalne do obecnej Polski, definitywnie niższe od np. Stanów Zjednoczonych, w przypadku imperialnych Chin z silną arystokracją i warstwą chłopską notorycznie doświadczanej klęskami głodu mamy czynienia z wartościami skandynawskimi!

Granica nierówności

Czyżby zatem dawne społeczeństwa były bardziej egalitarne niżby się nam wydawało? Otóż nie. Obserwacja starożytnych współczynników Giniego ukazuje często pomijaną przez ekonomistów zależność: przy niewielkich PKB per capita współczynniki Giniego nie mogą być zbyt wysokie ponieważ nie ma w gospodarce wystarczająco dużo bogactw, które najwyższa klasa mogłaby zakumulować podczas gdy reszta społeczeństwa utrzymuje niewielki majątek dzięki któremu może przetrwać. W sytuacji niskich poziomów przeciętnego dochodu proporcjonalna przewaga najbogatszych nad najbiedniejszymi nie może być siłą rzeczy zbyt duża. Tak narodziła się koncepcja granicy możliwych nierówności. Wyraża ona zależność między maksymalnym możliwym poziomem nierówności (wyrażonym przez współczynnik Giniego) a poziomem PKB per capita dla którego to maksimum występuje. Wedle badaczy ogół nierówności społecznych ukazuje stosunek poziomu nierówności dochodowych do maksymalnej wartości współczynnika wyznaczanej właśnie przez granice możliwych nierówności. Stosunek ten nosi nazwę współczynnika ekstrakcji nawiązując do stopnia w jakim najwyższe grupy dochodowe dokonują „ekstrakcji” bogactwa z gospodarki. W ten sposób im wyższy stosunek ekstrakcji tym wyższe realne nierówności w społeczeństwie ilustrowane nie tylko przez stosunek dochodów poszczególnych klas społecznych, ale również przez ich relatywną siłę oddziaływania na gospodarkę. W ten sposób wyliczamy że odpowiednie stosunki wynosiły około 0,8 dla Rzymu, 0,75 dla feudalnej Anglii oraz 0,53 dla Chin końca XIX wieku. podczas gdy współczesne współczynniki ekstrakcji w krajach rozwiniętych rzadko przekraczają 0,5.

Ziarno sceptycyzmu

Warto oczywiście nadmienić iż większość danych przedstawionych w badaniu należy traktować z dystansem. Szacowanie danych gospodarczych sprzed setek lub nawet tysięcy lat jest tylko niewiele dokładniejsze od zgadywania. Niemniej jednak teoria skutecznie rozwiązuje wcześniej wspomniane problemy z opisem społeczeństw. Wracając do przykładu Bangladeszu i Francji w ujęciu współczynnika ekstrakcji przy założeniu że granica możliwych nierówności dla pierwszego kraju znajduje się na kilkukrotnie niższym poziomie wyraźnym jest iż współczynnik ekstrakcji dużo lepiej ukazuje realny stan społeczeństwa i siłę polityczną poszczególnych grup.

Niepewna przyszłość

Drugim wnioskiem bardziej istotnym dla potencjalnych projekcji nierówności jest brak historycznych przykładów na nierówności motywujące większy wzrost. Wręcz przeciwnie, w przeszłości klasy wyższe o dużej sile politycznej wykazywały tendencje do dalszej akumulacji i maksymalizacji swoich wpływów (np. w będącym spadkobiercą Rzymu Cesarstwie Bizantyjskim nierówności wynosiły bardzo blisko maksymalnych możliwych). Zauważalny w gospodarkach od rewolucji przemysłowej spadek współczynnika ekstrakcji jest spowodowany bardziej niespotykanym wcześniej wzrostem gospodarczym, z kolei obniżenie się współczynnika Giniego w niektórych krajach rozwiniętych bardziej niż naturalnemu cyklowi opisywanemu przez Simona Kuznetsa można przypisywać „sztucznym” regulacjom wdrażanym pod wpływem rosnącej siły politycznej mas pracujących. W krajach gdzie wpływ klas wyższych na życie polityczne jest relatywnie większy takich jak USA współczynnik ekstrakcji utrzymuje się od lat 90- tych w stagnacji pomimo wzrostu gospodarczego, a od kryzysu roku 2007 nawet nieznacznie wzrasta. Mając na względzie fakt, że w rozwiniętych krajach „przestrzeni” na wzrost nierówności jest zdecydowanie więcej, a wedle części przewidywań nie możemy się spodziewać znaczącego ożywienia gospodarczego na zachodzie w łatwej do przewidzenia przyszłości  z dużym prawdopodobieństwem dojdzie częściowego odwrócenia tendencji do zmniejszania dystansu między górą a dołem społeczeństwa. Również szanse na to, że rosnące nierówności wpłyną w znaczący sposób na wzrost gospodarczy poprzez akumulacje i inwestycje choć niezerowe nie są bez wątpienia wysokie.

Czy zatem nie możemy liczyć na powstanie systemu gospodarczego niezależnego od koncentracji siły politycznej? Prawdopodobnie nie. Teoria daje nam jednak wgląd na zależności między pozycją społeczną, a ekonomiczną jednostek – wgląd jakże potrzebny przy tworzeniu jakiejkolwiek polityki mającej na celu ograniczanie nierówności i udowodniający iż czysto ekonomiczne środki nie wystarczą – równie ważny jest odpowiedni system polityczny.

Karol Czarnecki

 

Be the first to comment on "Nierówność nierówności nierówna"

Dodaj komentarz

    Visit Us On FacebookCheck Our Feed