Koniec aksamitnej rewolucji

Wybory parlamentarne 9 grudnia przypieczętowały zmianę władzy w Armenii. Po raz pierwszy od dekad wybory przegrała Republikańska Partia Armenii (RPA), która w opozycji znalazła się na przełomie kwietnia i maja, po masowych protestach. Większość 2/3 zdobyła partia Nikola Paszyniana, premiera od 8 maja. Czeka przed nim zadanie zreformowania kraju.


Zbyt duże ambicje

Serż Sarkisjan, lider RPA, był premierem kraju w latach 2007-2008 i prezydentem kraju w latach 2008-2018, przez dwie kadencje. W 2015 roku obywatele Armenii zgodzili się w referendum na zastąpienie systemu prezydenckiego, systemem parlamentarnym z silnym premierem. Wcześniej Sarkisjan obiecał, że nie będzie ponownie ubiegał się o fotel premiera. Gdy jednak dobiegła końca jego ostatnia kadencja jako głowy kraju (w Armenii obowiązuje limit dwóch kadencji), 17 kwietnia tego roku parlament mianował go premierem. Miało to pozwolić Sarkisjanowi utrzymać władzę (teraz skupioną w radzie ministrów) i wzmocnić republikańskie elity.
Protesty przeciwko złamaniu obietnicy przez dotychczasowego prezydenta rozpoczęły się już w marcu, gdy parlamentarzyści partii rządzącej nie wykluczyli możliwości powierzenia mu stanowiska premiera. 31 marca Nikol Paszynian, parlamentarzysta małego opozycyjnego bloku Wyjście, rozpoczął marsz przez Armenię, 13 kwietnia docierając do stolicy kraju, Erywania. W dniu wyboru Sarkisjana na premiera, w protestach uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy osób w całej Armenii. 22 kwietnia Paszynian i inni opozycjoniści zostali aresztowani. Dzień później do manifestacji (liczącej w stolicy 200 tysięcy osób) dołączyli również byli i obecni żołnierze – tego samego dnia wypuszczono Paszyniana, a Sarkisjan podał się do dymisji.


Mniejszość rządząca

Szczyt demonstracji nastąpił po 1 maja, gdy kandydatura Paszyniana na premiera została odrzucona przez parlament. Już tydzień później, w obliczu coraz większego oburzenia społecznego, parlament powołał lidera protestów na szefa rządu. Poparła go opozycja, byli koalicjanci Republikanów z partii Kwitnąca Armenia (kontrolowanej przez oligarchę) oraz 13 republikańskich parlamentarzystów.
Oznaczało to, że na czele rządu stanął lider małej partii wchodzącej w skład bloku mającego 8 (spośród 105 parlamentarzystów). Nawet z dokooptowanymi do rządu przedstawicielami Kwitnącej Armenii i Armeńskiej Federacji Rewolucyjnej, Paszynian nie miał większości w parlamencie. RPA zapowiedziała jednak, że nie będzie blokować obiecanych przez rząd reform. Najważniejszymi celami Paszyniana były walka z korupcją, reforma kodeksu wyborczego i doprowadzenie do wcześniejszych wyborów.
W październiku ta ostatnia kwestia stanęła pod znakiem zapytania, gdy Zgromadzenie Narodowe przyjęło poprawki do ustawy o regulaminie prac parlamentu, utrudniające ich przeprowadzenie – co zresztą wywołało kolejne masowe protesty. W efekcie Paszynian zdecydował się zrezygnować ze stanowiska szefa rządu, licząc na to, że jego nastepca nie zostanie wybrany. Po tym, jak dwukrotnie nie wybrano nowego premiera, parlament został rozwiązany, a przedterminowe wybory rozpisano na 9 grudnia.


Wyzwania na przyszłość

W wyborach 70,4% głosów uzyskał Mój Krok – koalicja pod wodzą Paszyniana, uzyskując 2/3 mandatów, maksymalną możliwą liczbę dla jednego komitetu zgodnie z nową ordynacją wyborczą. Oprócz niej w parlamencie znalazła się Kwitnąca Armenia (8,27%) i Jasna Armenia (6,37%), która należała do bloku Wyjście, ale zdecydowała się na samodzielny start. Progu wyborczego nie przekroczyły partie obecne „od zawsze” w polityce kraju – RPA (4,7%) i AFR (3,89%), które wcześniej nie poparły pomysłu obniżenia progu do 4%.
Przed nowym rządem stoją wyzwania związane z polityką zagraniczną i gospodarką. Według zapowiedzi Paszyniana chce on zbliżenia do Unii Europejskiej, jednocześnie utrzymując bliskie stosunki z Rosją. Do tej pory Kreml nie pogratulował oficjalnie wygranej w wyborach Mojemu Krokowi. Ponadto prezydent Władimir Putin kilka miesięcy temu złożył życzenia urodzinowe byłemu prezydentowi Robertowi Koczarianowi, który został pod koniec listopada aresztowany pod zarzutem złamania konstytucji przy tłumieniu antyrządowych demonstracji w 2008 roku.


Równie ważne są kwestie gospodarki. Armenia ma prawie trzykrotnie niższe PKB per capita PPP niż Polska, a stopa bezrobocia sięga 16%. Pod koniec listopada Paszynian oznajmił początek „gospodarczej rewolucji”, wskazując na rosnące zatrudnienie i produkcję przemysłową. Zwalczanie korupcji w dalszym rozwoju pomoże, natomiast nie obędzie się bez głębszych reform fiskalnych i strukturalnych. Potrzebne jest większe otwarcie gospodarki Armenii na świat, zmniejszanie barier wejścia na rynki oraz poprawa aktywności zawodowej. Dziś rządzące ugrupowanie ma największą możliwą większość, by wykonać wszelkie konieczne kroki.

Be the first to comment on "Koniec aksamitnej rewolucji"

Dodaj komentarz

    Visit Us On FacebookCheck Our Feed