Kolej na reformy

To mogą być decydujące trzy miesiące dla Emmanuela Macrona, prezydenta Francji. 3 kwietnia związki zawodowe w państwowym przewoźniku kolejowym zdecydowały o rozpoczęciu trwających tyle strajków (w formule: dwa dni strajku, trzy dni pracy) w proteście przeciwko planowanym reformom.

Konieczne zmiany

Reformy są francuskim kolejom potrzebne. SNCF (Société nationale des chemins de fer français) ma 46 mld euro długu, choć co roku otrzymuje 14 mld euro subsydiów od państwa i samorządów. Pomimo wsparcia państwa koszt przewozu pasażerów jest o jedną trzecią wyższy niż w innych krajach Unii Europejskiej. Jest to spowodowane między innymi przywilejami, jakimi cieszy się większość z 260 tysięcy pracowników SNCF. Wiek emerytalny na kolei to zaledwie 50 lat, podczas gdy dla reszty francuskich pracowników są to 62 lata. Ponadto zatrudnieni w spółce mają darmowe bilety, opiekę zdrowotną i dofinansowane mieszkania. Najważniejszym przywilejem są jednak „dożywotnie” (tj. do emerytury) umowy, które większość pracowników SNCF posiada.

Rząd Macrona i premiera Édouarda Philippe’a w zeszłym roku doprowadził do liberalizacji prawa pracy. Teraz chce zlikwidować większość przywilejów kolejarzy – ale tylko dla nowo zatrudnionych. Ma to lepiej przygotować francuskiego przewoźnika na liberalizację rynku, która nastąpi w całej Unii Europejskiej w 2020 roku. W zamian za to francuski rząd przejmie część długu SNCF – ale tylko pod warunkiem wprowadzenia reform.

Związkowcy z doświadczeniem

Ten plan, choć nie dotknie obecnych pracowników, nie spodobał się związkom zawodowym. W efekcie na początku strajku na tory nie wyjechało blisko 90% składów wysokiej prędkości (TGV) oraz większość pociągów regionalnych i paryskiego metra. Tym razem, w przeciwieństwie do wrześniowych strajków przeciwko liberalizacji prawa pracy, w proteście wzięły udział także bardziej umiarkowane związki zawodowe, jak CFDT.

Strajkom przewodzi jednak radykalny związek CGT. Dla jej lidera, Philippe’a Martineza jest to starcie co najmniej równie decydujące co dla Macrona. Martinez został szefem związku zawodowego w 2015 roku – i od tego czasu nie udało mu się powstrzymać dwóch reform kodeksu pracy. Kolejna porażka może być jego ostatnią. W przypadku ubiegłorocznych zmian była ona spowodowana m. in. tym, że rządowi Edourda Philippe’a udało się przekonać CFDT do tego, by poparła reformy w zamian za pewne ustępstwa.

Kolejarze to potężna siła polityczna, o czym przekonali się już Jacques Chirac w 1995 i Nicolas Sarkozy w 2010 roku. Ten pierwszy, przy pomocy premiera Alaina Juppé’go, chciał ograniczyć bardzo rozbudowany system świadczeń socjalnych we Francji i zamroził płace w sektorze publicznym. Przede wszystkim jednak chciał odebrać niższy wiek emerytalny pracownikom SNCF i dokonać restrukturyzacji kolei, łącznie ze zwolnieniami. Pociągi w całym kraju stanęły, a rząd wycofał się ze swojego planu. Z kolei w 2010 roku kolejarze byli kluczowi w zablokowaniu próby podniesienia wieku emerytalnego.

 

En Marche!

Macron jest jednak zdeterminowany, by „pójść na całość” ze swoimi reformami, jak powiedział to w telewizyjnym wywiadzie. Przekonywał również, że niemieckie koleje przeszły lata temu podobne zmiany – dzięki czemu stały się tańsze i efektywniejsze. „Wszyscy muszą się postarać” dla konkurencyjności SNCF.

Reformy może są ważne dla francuskiego przewoźnika, ważniejsze jednak są dla francuskiego prezydenta. Macron cały swój wizerunek i program zbudował na potrzebie głębokich przemian w krajowej gospodarce. Jedna porażka może nie tylko ten wizerunek zniszczyć, ale przede wszystkim może sprawić, że każda kolejna próba reform będzie powstrzymana przez związki zawodowe i grupy interesu.

A, choć Francja zliberalizowała już prawo pracy, wciąż jest wiele do zrobienia. Rząd Philippe’a pracuje chociażby nad reformą szkół i uczelni, szkoleń zawodowych dla bezrobotnych czy zasad zatrudnienia urzędników. Mogą one okazać się niemożliwe do przeprowadzenia, jeśli nie uda się naprawić SNCF.

Żelazny Gentleman?

Szanse Macrona nie wyglądają jednak źle. Ma samodzielną i lojalną większość w parlamencie, a dotychczas (również jako minister gospodarki) pokazywał, że protesty mu nie przeszkadzają w przeprowadzaniu reform. W dodatku większość społeczeństwa popiera propozycje rządu, by ograniczyć przywileje kolejarzy.

Francuskie władze mogą ponadto skorzystać ze sprawdzonej metody dzielenia związków zawodowych, oferując drobne ustępstwa tym najmniej umiarkowanym. Zresztą takie rozmowy z CFDT rząd prowadzi, a przewodniczący tego związku powiedział, że poczyniono pewne kroki naprzód. Strajki mogą też wypalić się samodzielnie. Już 13 kwietnia skala zakłóceń w komunikacji była znacząco mniejsza niż na początku protestów. 1/3, a nie tylko 1/8, pociągów TGV wyjechała w trasę.

Zwycięstwo z CGT może się okazać dla francuskiego prezydenta tym, czym dla Margaret Thatcher była wygrana ze strajkującymi górnikami w latach 80-tych. Może znacząco wzmocnić reformatorską pozycję Macrona, jak również osłabić najradykalniejszych przeciwników liberalizacji gospodarki, czyli twardogłowe związki zawodowe. Ponadto sukcesy w kraju sprzyjają współpracy z Niemcami i innymi krajami europejskimi w reformie strefy euro i Unii Europejskiej, którą chciałby przeprowadzić Macron.

Be the first to comment on "Kolej na reformy"

Dodaj komentarz

    Visit Us On FacebookCheck Our Feed