Epidemia wirusa czy epidemia paranoi?

Głównego bohatera tego artykułu chyba nie trzeba przedstawiać – od dobrego miesiąca znajduje się w czołówce trendów internetowych wyszukiwań. Koronawirus z Wuhan, czyli SARS-CoV-2 potrzebował zaledwie kilkudziesięciu dni, by rozproszyć się po świecie. Okazało się, że równie szybkie co tempo zapadalności na chorobę, jest zarażanie się gospodarki. Wirus nie tylko zaatakował nas samych, ale też to, co stworzyliśmy – cywilizację.

Skutki ekonomiczne epidemii są wszechobecne i niezwykle bolesne. Lista kosztów jest długa, a nowych pozycji wciąż przybywa. Wirus zbiera swoje żniwo nie tylko wśród ludzi. Infekcja chińskiej gospodarki momentalnie przeniosła się na pozostałe.

 

Epidemia wirusa

Koronawirus całkowicie sparaliżował gospodarkę Chin. Odczyt wskaźnika PMI w sektorach przemysłu i usług był historycznie niski. Według „Bloomberg Economics” w ostatnim tygodniu lutego działała ona na poziomie 50-60% swoich możliwości. Na wybuch epidemii chińscy przedsiębiorcy zareagowali masowymi zwolnieniami tych pracowników, którzy znaleźli się wcześniej w prowincjach dotkniętych zarazą. Część przedsiębiorstw została zamknięta. W rezultacie większość zakładów nie wykorzystuje w pełni swoich zdolności produkcyjnych, co w oczywisty sposób odbija się na wzroście gospodarczym. OECD szacuje, że w 2020 roku tempo wzrostu chińskiego PKB może spaść nawet poniżej 5%. Spowolnienie gospodarcze jest przede wszystkim widoczne w spadku zużycia energii – poprzez redukcję działalności energochłonnych branży zmalało zapotrzebowanie na węgiel. Jeżeli w epidemii możemy doszukiwać się pozytywów, to na pewno będzie nim poprawa jakości powietrza.

Sytuacja w Chinach odbija się na reszcie gospodarek, szczególnie tych związanych handlem. Przede wszystkim z problemami zmaga się przemysł motoryzacyjny, ponieważ Chiny są drugim rynkiem samochodowym na świecie, a także wielkim producentem. Zamknięcie chińskich fabryk produkujących części samochodowe oznacza zawieszenie produkcji takich koncernów jak Hyundai Motor czy Kia Motors. Z danych CPCA (China Passenger Car Association) wynika, że w lutym sprzedaż aut spadła o 80% w ujęciu rok do roku. Spowolnieniu uległa też produkcja baterii, co będzie miało swoje konsekwencje w przestojach w przemyśle pojazdów elektrycznych.

Jednym z głównych poszkodowanych jest Apple, który jako pierwszy otwarcie przyznał, że wirusowy paraliż uderzy w finanse firmy. Przewiduje niedobory i opóźnienia w dostawach, co może na przykład oznaczać limity w ilości dostępnych produktów w przypadku wymiany urządzenia na skutek zniszczenia.

Drastycznie spada popyt na usługi transportowe- branża lotnicza przewiduje straty w wysokości 29,3 miliardów dolarów. Zainteresowanie turystyką zmniejszyło się nie tylko ze strony amerykańskich i europejskich turystów, ale w największej części ze strony Chińczyków. Niemożliwym jest dziś nie spotkać choćby jednej grupy zwiedzających z Chin, gdyż podróżują oni po całym świecie, zasilając przy tym zagraniczne budżety. Utrata tak znaczącego konsumenta okaże się niezwykle odczuwalna i bolesna dla rynków turystycznych.

Dezorganizacji uległo także życie kulturowe i rozrywkowe. Odwołania czy puste trybuny nie są już zjawiskami zaskakującymi. Lista imprez jest imponująca: zaczynając od Genewa Motor Show, która się nie odbyła, przez Grand Prix Chin Formuły 1, katowicki Intel Extreme Masters bez publiczności, skoki narciarskie w Oslo także bez kibiców, festiwal South by Southwest, po zawieszenie praktycznie wszystkich azjatyckich i europejskich lig piłkarskich oraz NBA czy NFL. Niestety, lista pozostaje na razie otwarta, obecnie ważą się losy Euro 2020 i olimpiady w Tokio.

 

Epidemia paranoi

Wraz z rozprzestrzeniającym się wirusem pojawiły się liczne teorie spiskowe. Fakt, że pochodzi on właśnie z Chin, inspiruje do głoszenia fake news, które dzisiaj są jednym z największych globalnych problemów i opanowują świat szybciej niż sam wirus.

Jedną z najbardziej rozpowszechnianych teorii jest ta twierdząca, że rzekomo wirus narodził się w laboratorium, to znaczy nie przeniósł się na człowieka w sposób naturalny. Podobno koronawirusem zaraził się strażnik The National Bio-safety Laboratory w Wuhan, który nieumyślnie wyniósł go na zewnątrz. Stamtąd wirus miał przedostać się na znajdujący się zaledwie 30 km od laboratorium targ rybny, skąd zaatakował społeczeństwo.

Inna ciesząca się popularnością historia obwinia Chińczyków za spożywanie nietoperzy, w których upatruje się źródło wirusa. Ta teoria jest popierana serią filmów ukazujących ludzi jedzących różne potrawy z nietoperzami w roli głównej.

W internecie znajduje się też mnóstwo fałszywych przypadków diagnoz, zaleceń pseudospecjalistów, nieprawdziwych symptomów czy bezużytecznych rad jak walczyć z chorobą. Dlatego Światowa Organizacja Zdrowia zwróciła się z prośbą m.in. do Facebooka i Twittera, by podjęli środki zapobiegawcze szerzeniu fałszywych informacji. W swoich komunikatach WHO wprowadziła pojęcie infodemii, czyli epidemii informacyjnej zalewającej użytkowników ze strony mediów społecznościowych.

Teorie spiskowe na pewno nie przyczyniają się do poprawy sytuacji. Wręcz przeciwnie – wzmagają uczucie niepewności i wywołują epidemię paranoi. Bo o obecnych zjawiskach nie można mówić inaczej, niż paranoidalnych. Brak dostępu do maseczek ochronnych, większe niż zwykle kolejki w aptekach, wykupione środki dezynfekcyjne, puste półki w sklepach. Nie wspominając już o tym, jak silne emocje wywołuje piwo Corona. W wielu krajach obserwowany był “szturm na sklepy” z obawy przed możliwymi konsekwencjami epidemii.

Oczywiście, nie ulega wątpliwości, że żniwo koronawirusa jest poważne, przede wszystkim ze względu na szybkość jego rozprzestrzeniania. Dla grupy wiekowej 65+, czyli najbardziej narażonej na zachorowanie, śmiertelność wynosi ok. 3,5%. Dla porównania śmiertelność z powodu grypy wynosi niecały 1%. Kolejną przewagą wirusa jest to, że jest nowy i mutuje, wciąż nie wiemy jak go leczyć i jakie będą jego dalsze skutki.

Walka z epidemią i wynalezienie szczepionki stanowią bez wątpienia dzisiejszy priorytet. Czy jednak wirus jest jedynym przeciwnikiem, z którym należy walczyć? Czy równie niebezpieczna nie jest powszechna dezinformacja i paranoidalne wręcz nakręcanie spirali niepokoju?

 

Julia Kotowska

Be the first to comment on " Epidemia wirusa czy epidemia paranoi?"

Dodaj komentarz

    Visit Us On FacebookCheck Our Feed